Proces twórczy stary jak Świat
Jak kreować sercem?
„Na początku było słowo. A słowo stało się ciałem”
Wymyśliłam sobie, że Leśne Atelier będzie oazą SPOKOJU we współczesnym świecie chorującym na niestrawność nadmiaru bodźców.
Wymyśliłam sobie, że będziecie przyjeżdżać tutaj po zastrzyk pozytywnej energii i po wsparcie w rozwoju kreatywności.
Wymyśliłam sobie, że będę służyć innym moją przestrzenią i wsparciem osobistym wyrastającym z mojego doświadczenia kilkuset namalowanych obrazów i kilku ładnych procesów przeżycia w pełni wszystkich 17 zasad Vedic Art…
Proces twórczy jest moją największą zajawką.
Jest tak prosty, kiedy patrzymy na niego oczami Vedic Art, a jednocześnie tak zawiły, kiedy zaczynamy za dużo o tym myśleć :)
Bo tu nie ma co myśleć, trzeba czuć, malować, tworzyć ciałem – ciało…
Kreujemy przez cały czas, tylko często dzieje się to nieświadomie.
Nieświadomie, bo nadmiar bodźców nie pozwala oddzielić ziarna od plew, ani wyciągnąć wniosków, gdzie są moje talary? Gdzie są moje zasoby? Jeśli tworzę nieświadomie coś, czego nie chcę, co mam zrobić, aby to zmienić? Czy mogę to zmienić? Jak?
Proces twórczy jest stary jak świat. I nie potrzebuje przyspieszenia.
Bo Kiedy Ty przyspieszasz, on zwalnia.
W świecie który pędzi, Leśne Atelier oferuje spokój i zastrzyk weny, abyście się zatrzymali i popatrzyli na swoje życie i na swoje stworzenie oczami TWÓRCY. Z miłością, świadomością i odwagą.
Czasami trzeba się trochę ponudzić, a ja specjalnie tak prowadzę te nasze spotkania, aby było tam miejsce też na „nic-nierobienie”. Bo właśnie tam, w tej przestrzeni NUDY można odnaleźć niezłe skarby.
Tworzymy, kontemplujemy, integrujemy, znowu tworzymy i widzimy, jak nasze intencje, myśli zamieniają się w „coś namacalnego”.
W ciągu paru dni kursu Vedic Art doświadcza się istotnej rewolucji w dziedzinie własnej kreatywności.
Już nie jest tak, jak kiedyś.
Odtąd spadają klapki z oczu i otwiera się serce. Widzimy inaczej. Czujemy. Tworzymy prosto z serca.
Ekspresja, kreatywność, tworzenie jest czynnikiem leczącym duszę.
Ja nie jestem lekarzem, to Ty nim jesteś dla siebie, kiedy wybierasz, aby rzucić wszystko i przyjechać na malowanie do Leśnego Atelier.
Ja tu sobie spokojnie jestem dla Ciebie, z otwartym sercem i otwartymi ramionami, z otwartą pracownią.
Jesteśmy tu, abyś mogła / mógł poczuć, co z Ciebie chce się wyrazić i po prostu to zrobić, nie oglądając się na nic, na nikogo.
Nie zważając na głosy typu „po co Ci malowanie? Strata czasu! Weź się za coś konstruktywnego”. Czyje to są głosy?
A co jeśli malowanie jest najbardziej konstruktywnym z zajęć, jakie możesz sobie zafundować w tej właśnie chwili?
Jak lepiej można posiać intencję NOWEGO, jak nie – malując to – tak jakby to już się wydarzyło?
Potem możesz patrzyć na swoje stworzenie na obrazie i stwarzać to nowe w materialnej rzeczywistości dosłownie według instrukcji, którą namalowałaś / -eś na warsztatach.
Czasami patrzę na jakiś mój obraz, który namalowałam powiedzmy 2-3 lata temu i dopada mnie nagle taka chwila: „EUREKA! aaa to ooo tooo tutaj choooodzi?!”
Uwielbiam te chwile. To też moment, aby zacząć tworzyć nowe. Kiedy stare się wydarzyło, zaczynamy zabawę od początku.
Siejemy nasionka intencji, wyrasta obraz, a potem cała – nowa – inna rzeczywistość kreuje się, dopasowując się do naszej wizji.
To jest wspaniałe! :)
Tu zapiszesz się do mojego newslettera VIP – zapisz się, aby otrzymywać Listy do Duszy.
Wszystkie aktualne terminy warsztatów w Leśnym Atelier znajdziesz tutaj.
Jeśli lubisz czytać moje treści, możesz z wdzięcznością postawić mi wirtualną kawę.




